Przeskocz do treści

1

ależ się dziś zdrażniłam:/ BARDZO, bo ludzka głupota jest najbardziej drażniąca i denerwująca.. złośliwość, zazdrość, arogancja to są cechy z najniższych pobudek.... uuuuu.. jak ktoś ma inne usposobienie, stara się nie być złośliwym, a uprzejmym tzn, że coś z nimjest nie tak... dziś nie mozna byc delikatnym, inteligentnym, ani jeszcze uśmiechniętym, bo oznacza to, że takiego człowieka trzeba zniszczyć,  by się nie uśmiechał, stracił swoją wrażliwość i był... taki jak inni czyli nieszczęśliwy.....
może ja nie mogę być szczęśliwa i zadowolona z życia, bo przez to jestem solą w oku innym?? czy całe życie mam iść pod prąd? już czasami jestem po prostu tym zmęczona...

 

Jan Paweł II był i przede wszystkim jest dla mnie bardzo ważną osobą.... bardzo lubię Jego rozważania i książki, a najbardziej "Miłość i odpowiedzialność" oraz encyklikę o różańcu:).... pewnie do najlepszych jego rzeczy jeszcze nie dotarłam.. tak sobie jakoś dużo poczytałam i w ogóle taki "myślący" dzień wczoraj byl@)-->-->--

myślę, że nie ma żadnego znaczenia czy zaliczam się do pokolenia JPII czy tez nie,dla mnie to bez sensu takie rozróżnianie, on po prostu był człowiekiem żyjącym w danym czasie i wszyscy, którzy żyli wtedy kiedy on, są jego pokoleniem... myślę, że to trochę jak rozdrabnianie najważniejszych rzeczy i odciąganie od tego co on mówił i jak żył... a żył pięknie i żył pełnią życia..... aż do śmierci... chciałabym życ tak pięknie jak on i z taką radością jak on... bo on kochał życie i potrafił to swoje piękne życie pokazać innym i dać świadectwo że warto i można naprawdę żyć po chrześcijańsku, często pod prąd.... bo i wymagania większe..ale większa radość jak się próbuje tak zyc...
słonecznego dnia:)))
o reszcie weekendu napiszę w innej notce jak będzie wolna chwilka:)

1

ale dużo się działo przez weekend:))), zaczne po kolei..w piatek byłam na teście do nowej pracy,nie było tak źle,przyszło z 15 osób, nie był wcale taki trudny test, tylko nie znałam jedej ustawy i w 6 pytaniach strzelałam:) miejsmy nadzieję że skutecznie:D
po teściku poszłam do mojej kochanej siostrzyczki i zmarudziałam całe popołudnie, byłam na Drodze Krzyżowej - w końcu piatek Wielkiego Postu...... potem spotkalam sie z facetem i było bardzo fajnie i śmiesznie, uśmiałam się aż mnie brzuch bolał:DD
w sobotę miałam popołudniu spotkanie z dziewczynami ze studiów u jednej  z nich z noclegiem i było rewelacyjnie:)), nie widziałysmy sie od obrony w lipcu, mam nadzieję ze bedziemy sie spotykac cześciej niz raz na rok. w sobote byłysmy na piwku i mojej szanownej kolezance zakochal sie chłopak..i było bardzo zabawnie hihi, chciał numer telefonu, ale przegrał w bilarda i numerku nie dostał:D (chyba sie speszył).. ale chcial jeszcze jedna szanse, wiec moja kolezanka wymyslila, że ma zrobic pierogi na obiad w niedziele własnoręcznie wykonane...... poszłysmy rano prawie spac i wstałysmy ledwo o 12 a tu telefon ze on z tymi pierogami bedzie o 13:))....i miałysmy wielki ubaw w PAni Katarzyny jak z lekka spanikowała i nie wiedziala co zrobic:DD... stara baba a  zupełnie stracila kontrole nad co sie dzieje ..hihihi.. wiec i pojawil sie ów młodzieniec z tymi pierogami i spedzil z nami cale popołudnie, a my mialysmy z nich ubaw:)).. zobaczymy jak bedzie sie sytuacja rozwijala:)) pożyjemy zobaczymy...
w domku byłam o 22 i wszyscy juz mysleli ze przepadlam:)) hihi.. w koncu od piatku rana mnie nie widzieli to i się stęsknili:D
dobra mykam juz w papierki, bo juz mnie scigaja
pozdrawiam słonecznie:)