Od wtorku mam zagryzkę moralną, bo zakupiłam pewną rzecz na allegro i... nie powiedziałam o tym Onemu, a jest to dość duże, ciężkie i trzeba po to jechać 100 km.. To taki sponton był w moim wykonaniu, ładny zresztą 😉
Nic to. Będę myśleć w przyszłym tygodniu.
Wczoraj żniwa były, zboża nieco urosło, więc kury z głodu nie padną. Lubię to nawet, bo to taki symbol dla mnie, że lato wkracza w swoją decydującą fazę i człowiek tak fajnie zmęczony jest po 😉
Dziś jadę na rekolekcje, choć BARDZO mi się nie chce, ale czuję, że są mi potrzebne. Że potrzebuję czasu, złapania dystansu do mojej codzienności, spojrzenia na nią Bożymi oczami. O 16 wyjazd, a ja jeszcze w pracy i spakowana nie jestem. Czy ja nie mogę na spokojnie, powoli?
A od poniedziałku zostanie mi 7 dni urlopu do końca roku, na pociechę ostatnio spotkałam osobę, która ma jeszcze mniej 😉


no proszę a ja nachomikowałam sporo urlopu i teraz po wybraniu 2 tygodni jeszcze mi ze 20 dni zostanie ;D
to winno byc karalne 😉
Ja się na razie nie martwię o urlop bo jeszcze na wychowawczym siedzę ;)))
ale pamiętam, że zawsze skrzętnie odliczałam każdy z 26 dni urlopu 🙂
wychowawczy.. ehh jakże byłoby fajnie posiedzieć sobie dłużej w domu 🙂
oj są plusy i minusy takiego siedzenia w domu 🙂
wiem. W sumie to i wiem też, że w sumie mało się siedzi, ale i tak widzę więcej plusów niż minusów 😉
Owocnych rekolekcji!
dzięki, były! 🙂
W takim razie życzę owocnych rekolekcji. Czerp z nich jak najwięcej. 🙂
zaczerpnęłam 🙂