Przeskocz do treści

1

Pola od razu w kulki....

Chciałabym uprzejmie donieść, że ponownie mi rodzina się powiększyła.. na świecie pojawiła się maleńka Wiktoria .. w ten oto sposób wyczerpaliśmy limit tegoroczny... hehe
Winobranie było, nadzwyczaj w tym roku przeze mnie przeimprezowane... podsumowując tylko jeden dzień opuściłam.. bawiłam się nieźle ale cieszę się że już koniec... nigdy nie uczestniczę w Winobraniu, zazwyczaj 1-2 razy się pojawiam, ale w tym roku to dałam popalić:)

Mamuś stwierdziła, że mnie z Tatką wydziedziczą, bo już miesiąc w domu nie byłam... możecie być spokojni o mój majątek, ostatni weekend spędziłam na świeżym, wiejskim powietrzu rozmawiając niemiłosiernie długo z Mamcią.. wprawdzie 'gryzącego mola' jej nie powiedziałam, ale i tak na duszy mi dobrze


Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa o której chcę Wam opowiedzieć, która była moim udziałem w poprzedni weekend... ale to w następnej notce, jutrzejszej...

1

Moi Drodzy!

uprzejmie proszę o wybaczenie, ale w moim mieście trwa Winobranie czyli czas zabawowo - towarzyski... tak się złożyło, że w tym roku nadzwyczaj aktywnie z niego korzystam, wprawdzie trochę 'z przymusu' moich gości....

tudzież wiecie, że na świecie pojawił się .... Tobiasz i na resztę już mi czasu brak ... jest niezwykle zajmujący i czarujący, dziś czarował mnie minkami i rączkami...

byle do piątku...

1

dziś mi Polly uświadomiła jak dawno nic nie pisałam, a ona już zdążyła nawet z urlopu wrócić 🙂
czas... skoro są takie u mnie objawy chyba powinnam zwolnić.. tylko jak to zrobić, życie niesie tyle z sobą dobrych i złych rzeczy... nabieram do wiele sytuacji dystansu, dobrze mi z tym..
najlepsze co nam się ostatnio trafiło to powiększenie rodziny o małego [jeszcze bezimiennego] mężczyznę... wczoraj się narodził, podobno jest nadzwyczaj grzeczny i spokojny, jutro będę mieć go okazję osobiście poznać i powitać na tym świecie

ostatnio mam dziwny stan - chciałabym się pożalić, wypłakać, wygadać jak mi źle, niedobrze, nie tak jak być powinno - i nie mam komu, a może raczej nie potrafię się przed nikim otworzyć, być może boję się niezrozumienia, współczucia...

może po prostu tak się nie da albo ja nie umiem...
może to tylko kolejny etap w mojej nauce latania?
jednym słowem mam dziurę na okręcie i mam wrażenie jakby jakąś dziurą ulatywała ze mnie radość życia...

do miłego...