Przeskocz do treści

Rozsmakowałam się ostatnimi czasy w poznawaniu siebie, dociera do mnie świadomość własnej osoby i tego kim jestem. Piękny to dla mnie czas i o dziwo największe wsparcie otrzymuję teraz od mojej, osobistej mamy. Chyba dojrzała do tego, aby pozwolić mi "fruwać" o własnych skrzydłach. Dodatkowo, a może przede wszystkim, powróciłam do regularnej modlitwy, już zapomniałam jak wiele to ułatwia i porządkuje:)

Czasem czuję się jakbym stała przed otwartymi szeroko drzwiami, za którymi jest moja przyszłość, pełna możliwości, szans i niepewności. Nie ma we mnie lęku. Wiem, że nie mogę ich przekroczyć dopóki nie będę wiedzieć kim jestem.

Czuję jak łapię wiatr w skrzydła... i nie mogę się nadziwić - potrafię fruwać!
PS. Dość sporo myślałam, żeby zamknąć blog, piszę od dłuższego czasu jakieś nijakie notki, ale jeszcze spróbuję:) Może mnie już ominął brak weny twórczej. Na materiał nie narzekam, może właśnie zbyt wiele się dzieje?:)

1

dawno mnie tu nie było, kurz trochę przykrył ten blog, ale przejechałam delikatnie odkurzaczem i chyba będzie ok;)

u mnie wielki zawrót głowy i jeszcze do końca nie potrafię się w tym odnaleźć, uporządkować sobie codzienności na nowo:)

od wtorku jestem w nowej pracy, odmłodziły mi się koleżanki i kolega, zamiast jechać 35 km, idę 15 minut pieszo, dostałam przydział lipcowy wody, swoje biurko i stertę papierów;)

telefon w sobotę zdążyłam utopić w jeziorze i mam problem, nie będę opisywać tu perypetii okołotelefonicznych, ale jutro już odzyskuję mój telefonik z nowym głośniczkiem:) po tym przykrym doświadczeniu już wiem, że bez telefonu ciężko żyć;)

aha a przed sobotą zdążyłam się pożegnać ze starą pracą i od dziewczyn z pokoju otrzymałam takie oto piękne słoniki:)

idę spać.................... tup tup tup..... 🙂 dobrych snów:*

1

pogubiłam się i nie wiem czym się mam z Wami podzielić, dni mi lecą bardzo..

wiadomo już oficjalnie, że przechodzę do innej pracy z dniem 1 lipca, nutkę żałoby wyczuwam na wydziale, szefowa nie może przeboleć mojej straty.. ogólnie jest afera, że odchodzę, ale nie robią mi problemów... podobno jak mi się nie spodoba mogę w każdym czasie wrócić:) ja się cieszę z nowego miejsca pracy i powiem szczerze, że nie mogę doczekać 🙂

to wiąże się z tym, że z mojego urlopu nici... miał być lipiec i 3 tygodnie laby.. nic to jakoś dam radę..

donoszę też, że wczoraj po małym spotkaniu zostałam wyróżniona funkcją redaktora gazetki wiejskiej w lipcu pierwszy numer, zobaczymy co to będzie, miejmy nadzieję, że nie cyrk
weekend jeden dzień spędziłam na spacerach po lesie i w ogródku, a drugi prawie cały dzień piknikowałam nad jeziorem i najlepszą grupą ludzi pod słońcem... bardzo się czułam na miejscu, w odpowiednim towarzystwie i baaardzo odpoczęłam