Przeskocz do treści

1

"Są małe i wielkie światy
A nasz świat
jest akurat."
/M.Bajor/
 
usłyszałam dziś tą piosenkę i myslę właśnie, że mój świat jest akurat:-D... i w dużej mierze zależy ode mnie, żeby taki był... wiadomo, że trzeba go rozwijać, aby był otwarty na świeżość, radośc, nowe marzenia itd, nie można się zamykać na ludzi i na to co dzieje się wokół nas, człowiek zamknięty na rzeczywistość i marzenia jest zgorzkniały i niezadowolony.... a ja mam wrażenie, że ludzie nie umieją się cieszyć z tego świata, który mają (a w istocie sami go sobie współtworzą), że tylko narzekają, marudzą, są wiecznie niezadowoleni...ehh...
ja sie cieszę z tego co mam, co nie znaczy, że jest prosto i łatwo, ale jest dla mnei w sam raz:-D
od rana mam wrażenie, że dziś jest piątek:-/..ale może jakoś jeszcze jutro wytrwam do jutra w pracy:-]
pozdrawiam cieplutkoooo:)))))

hehe.. przepadlam.. znów czas wyrwał nie wiadomo kiedy do przodu....w pracy taki młyn, że nie wiem z której strony co ugryźćlimo....ehh.. ale chyba dam rade:-D.... zmęczona cosik jestem od wczoraj..
mam pytanie jedno, ale zasadnicze: czy istnieje coś takiego jak pewność 100% przy wyborze danej osoby, czy ma się 100% pewność, że to jest ta osoba z którą sie chce spędzic reszte życia??.. hmm. nurtuje mnie to ostatnio...  a dlaczego napisze wieczorkiem jak będzie chwila spokoju:-D

słonecznego popołudnia:)

PS. leci w radiu JLo i normalnie potańczyłabym sobie:-D0:-).. zaszalałabym!!.. lubie tańczyć, ale nie lubie dyskotek i tym podobnych... hehe dziwna jestem.. ale chyba sie skuszę:)

nie mam pojęcia co porobilo, ale nie mam całkiem czasu na internet .... sprawdzam szybciutko pocztę, gdzieś tam zerkne i to w dodatku w pracy!... a potem mi szkoda czasu:-D... chyba zrezygnuję z neta w domku, bo po co jak nikt prawie nie korzysta.. choć mam wrażenie, że ta rezygnacja jak cofanie się trochę;-)...
.
byłam w lesie na grzybkach z Onym.. fajnie było..dziś tez idziemy:-)... niesamowicie uwielbiam las, jego cichość, spokój, a jednocześnie w nim tyle zycia...
On bedzie u mnie jeszcze tylko 4 dni:-/ albo aż 4 dni:-]... tak sobie czasem wieczorem myślę, że dopiero teraz będę tęsknić, jak pojedzie.... jak będzie mi bardzo pusto bez Niego:-/..chyba oswoiłam się bardzo z Nim, Jego chyba też oswoiłam, wiec oswoiliśmy sie nawzajem...
cieszy mnie Jego obecność bardzoooo0:-).... hmmm.... obecnośc badzo dużo daje, po prostu bycie... nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo...
zaufanie... nigdy nie myślalam, że można komus tak bardzo ufać i mieć tą pewność, że to zaufanie będzie.... zaufanie buduje otwartość, szczerość w relacjach, jest chyba fundamentem....
.
On nie może zrozumieć, że ktos czyli ja może zaakceptować Jego chorobę... to czasem wiele utrudnia...... a mi brakuje chwilami cierpliwości, bo ja jestem niecierliwa, chciałabym.... On twierdzi, że jestem nienormalna, bo akceptuję Jego chorbę.. a może własnie tak musi być, może potrzeba mojej nienormalności dla Jego normalności.... sama nie wiem... bo ja niczego nie jestem pewna, oprócz tego, że jestem zakochana na amen(*-*)...
a może to dlatego, że On nie akceptuje swojej choroby i nie może zrozumieć, że ktoś to akceptuje??....
.

nienormalna kobieta czyli ja pozdrawia Was bardzo:-D