Przeskocz do treści

3

Kolory lata. To dobry tytuł wpisu zwłaszcza, że ma być choć wspomnieniem też czerwca. 🙂 Od jakiegoś czasu to moje ulubione miesiące w roku, choć lubię wszystkie, bo każdy ma w sobie coś dobrego 🙂

Czerwcowa ekwilibrystyka

Czerwiec to zazwyczaj dość skomplikowany logistycznie miesiąc. Mamy sporo urodzin i imienin, w tym urodziny Marcelinki.

W muzycznej też ostatnia prosta czyli popisy. Dopiero w maju uświadomiłam sobie jak dużo dzieci w szkole muzycznej tracą przez te zdalne zajęcia, jak omijają ich występy, popisy. A to przecież równie ważne lekcje obycia ze sceną.

W tym roku Marcelina odliczała dni do końca szkoły, by poczuć zupełną wolność. Trochę zaskoczona byłam tym, bo przecież tej wolności ma dość sporo 🙂

Czerwiec miał być też momentem zakończenia pewnego etapu remontu poddasza. Pan Instalator przyszedł jednak w lipcu i zapewne w środę zakończy dzieło podłączania łazienki i ogrzewania. Ufffffff!!!! Nawet nie wiecie jak bardzo na to czekam! Teraz pozostaje do zrobienia: zamontowanie regipsów na sufitach, tynkowanie (?), szlifowanie i malowanie. Jeszcze większe uuuufffffff 😉 Marzę by wreszcie rozładować dzieci i rzeczy na właściwych, docelowych miejscach! Mam poczucie, że wtedy zapanuje nad porządkiem 😉

Ogrod żyje swoim pięknym życiem, w swoim tempie i możliwościach. Nawet co jakiś udaje mi się opanować chwasty... Hahaha... ale to tak naprawdę złudzenie, bo zawsze gdzieś jest niedokończone 😉

Kwiaty oszałamiają swym pięknem i nieustannie pobudzają moje serce ku wdzięczności za piękno 🙂

Lipiec

Lipiec rozpoczęliśmy informacją, że Onemu coś zaczyna pracować w miejscu wycięcia rok temu czerniaka. Jutro jedziemy na wycieczkę, na badanie PET/CT. Dwa tygodnie czekania na wyniki. 2.08. onkolog.

Generalnie mam w sobie spokój na to co jest i będzie. Wszystko w Pana Boga rękach, nie mamy na to wpływu. Staram się by też ten spokój udzielał się Onemu. On bardzo łatwo się nakręca.

Marcelina pojechała w czwartek na swój pierwszy obóz zuchowy ZHR. Mam nadzieję, że uda jej się tam nawiązać jakieś dobre znajomości i przyjaźnie. Ostatnio tego jej brakuje.

Ze zdjęć wynika, że świetnie się bawią, są wielce radosne i zadowolone. U Marysi widzę czasem pewne wycofanie, ale na wnioski poczekam na koniec 🙂

Druhna napisała mi, że mogę być z niej bardzo dumna! I uświadomiłam sobie, że nie wiem czy ona wie jak bardzo jestem z niej dumna ❤️

4

Mam rozdwojenie jaźni w tym adwentowym grudniu - z jednej strony jest dobrze a z drugiej jakąś seria nas dotknęła. Pokory mnie to uczy i jak się zastanowię to jestem wdzięczna za te naukę. Orzec można, że chyba mam stosunkowo wysoki poziom optymizmu albo inaczej coraz wyższy poziom zaufania Bogu, bo tylko raz ze stresu nie mogłam usnąć 😉

Zostaliśmy oszukani przy kupnie samochodu, Pimpek wpadł pod auto, kot zrzucił wszystko z lodówki, lampki zeszłoroczne się spaliły... itd., ALE wydarzyło się też dużo dobrych rzeczy 🙂

Najważniejszym dobrem były narodziny dziewczynki w naszej rodzinie, wprawdzie nie urodziła się w moje urodziny, ale jej wybaczam 😉 A rodzicom gratuluję raz jeszcze! 🙂

Adwent

Tegoroczny adwentowy grudzień dość spokojny jest, realizujemy zadania z kalendarza adwentowego i uzupełniamy drzewko Jessego. Najlepszą jednak formą w przygotowaniu do narodzin Pana Jezusa jest sianko dobrych uczynków. Okazało się, że to świetne zakończenie wieczornej modlitwy zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Niektórzy dorośli mają problem z dostrzeganiem dobrych uczynków w przeciwieństwie do dzieci 😉

Marcelina

Marcelina miała kolejny popis w szkole muzycznej, tym razem zagrała dwa utwory "Preludium" i "Podróż". Mimikę twarzy podczas grania miała rozbrajającą... haha nie wiem jak jej kiedyś to przekażę 😉 Przygotowania miałyśmy momentami dość trudne 😉

11 grudnia zaś miała występ z zespołem ludowym "Maki" podczas spotkania świątecznego.

Czterdzieści lat minęło

Właśnie tyle mi minęło 4 grudnia 🙂 Jestem wdzięczna Bogu za te lata, bo w sumie fajne były. Cieszę się z własnego życia, jego etapów, bo jak się zastanowiłam to mogę fajnie podzielić swoje życie. Każdy etap miał to coś co go wyróżniało 🙂

Mam nadzieję, że kolejne 40 będzie równie fajne albo nawet lepsze 🙂

Kredabook

Bardzo Wam polecam do przeczytania książkę "Jesteś najlepszym przewodnikiem swojego dziecka". Są zebrane artykuły z magazynu Kreda + dodatkowe. Przeczytałam część i już bardzo polecam, jak skończę to napiszę więcej. Nie jest ona przeznaczona tylko dla rodziców edukujących dzieci w domu, ale po prostu dla rodziców. Zwraca uwagę na to co naprawdę wartościowe i ważne.

Nasz Pimpek po wypadku przybrał barwy świąteczne 😉 Wczoraj nie było mi do śmiechu, bo samochód potrącił go na moich oczach i byłam przekonana, że kona na moich rękach. Na szczęście był tylko mocno otumaniony i ma tylko złamaną jedną łapę. Za to teraz jest mega grzeczny i daje żyć kotom 😉

Pies otrzymał ubranko świąteczne 😉
Zenek pozdrawia z ulubionej miejscówki 😉

Listopad mknie i właśnie mamy połowę! Liście z drzew w zasadzie opadły, sikorki się rozpanoszyły, krokusy wsadziliśmy, marchewki jeszcze nie wykopaliśmy, dużo czytamy ciekawych książek, ciasto piernikowe powoli trzeba wstawić.... no miks listopadowy! Szkoła muzyczna wprowadziła w nasze życie jednocześnie porządek i chaos, taki paradoks. Napełnia nasze dni i wymusza spoglądanie przez nas na zegarek 😉

Wiem już, że jak czegoś nie zrobię/ nie zrobimy do obiadu to później już raczej nic z tego. Mam poczucie, że nam się czas skurczył 😉 Najbardziej lubię poniedziałki, bo mamy luz, a piątki za zajęcia o 8.30 i późniejszy luz. Od dwóch tygodni nie mam czasu spojrzeć w kalendarz swój osobisty i wczoraj uświadomiłam sobie, że przegapiłam imieniny!

Marcelina

Marcelina miała pasowanie na ucznia pierwszej klasy w szkole muzycznej. Bardzo lubi do niej chodzić na zajęcia, zwłaszcza na kształcenie słuchu. Z wiolonczelą coraz bardziej się zaprzyjaźnia. 25 listopada ma pierwszy popis i zagra utwór 'Taniec". W grudniu kolejny z innym utworem. Staramy się ćwiczyć codziennie, czasem jest fajnie a czasem mniej fajnie 😉

Poza tym powoli kończymy zajęcia z logopedą, wpadamy w fazę wrażliwą na naukę pisania, sprawia jej to dużo radości i przyjemności. Nadal bardzo dużo czytamy, realizujemy korespondencyjną katechezę (bardzo ją polecam jest super!) itd.

Patrząc z perspektywy widzę jak ewoluujemy z naszą edukacją domową, jak wypływamy na inne wody. Bardzo mi się to podoba i niejako wymusza też mój rozwój, moją pracę nad sobą.

11 listopada

Byliśmy na Koncercie Niepodległości, wywiesiliśmy flagę, zaśpiewalismy hymn, rozmawialiśmy o patriotyźmie i Polsce... Zaskoczyła mnie M. dojrzałością pytań oraz jej rozumieniem Polski. Dodatkowo wypłynęły sprawy królewsko - rycerskie i chyba to nasz ostatnio główny temat przewodni.

Józek zaś zaświętował ubierając zrobiony z tektury hełm rycerski do kościoła. Mina Księdza i ludzi na Mszy bezcenna! 🙂

Plany i realizacje

W tym roku chcę jakoś głębiej wejść w rok liturgiczny, wyjaśnić, pokazać dzieciom co to jest. Zabrałam się też za wstępny zarys naszego Adwentu, mam jakiś wewnętrzny opór przed zadaniami w kalendarzu adwentowym. W tym roku też go raczej nie będzie. Mam wrażenie, że umyka w nim część duchowa - najważniejsza - przygotowania do Bożego Narodzenia. Chciałabym chyba wprowadzić w tym roku ideę 'sianka dobrych uczynków'. Jak wreszcie to zbiorę w sensowną całość to się podzielę 🙂

W tym roku wyjątkowo wcześnie, bo w październiku, zrobiliśmy rodzinne losowanie prezentów. Miałam nadzieję, że do końca listopada ze wszystkimi zdążę, ale moje szanse maleją... Brakuje mi kilku pomysłów, ale się nie poddaje 😉

Zagospodarowałam dziś i wczoraj przedpokój! Pomalowałam, wytapetowałam dwie ścianki, kupiłam dwie deski - sztachety i zrobiłam wieszaki na kurtki. Fajnie wyszło! Wreszcie nie będziemy się męczyć z kurtkami. Teraz brakuje mi tylko jednej szafki na buty, najlepiej dość wysokiej i pojemnej. Może ktoś może coś polecić? 🙂

Dzieciom też wytapetowałam wokół spania 🙂

Ten wianek jednak wyląduje w innym miejscu 🙂

Ps.

Ostatnio jechaliśmy z zajęć, Marcelina ma początki kataru i słyszę rozmowę z tylnych foteli:

M. smutnym głosikiem - Józiu, jestem chora, mam katar, muszę leżeć w łóżku.

J. - nie martw się, zaopiekuję się Tobą! Przyniosę nam dużo książek do łóżka!

Nie umiem przekazać intonacji głosów, ale płakałam ze śmiechu 🙂