Przeskocz do treści

5

Świętowanie po naszemu Triduum i Zmartwychwstania Pańskiego miało w w tym roku trochę inny przebieg czy formę niż corocznie. Pewnie nie tylko u nas 😉 Chociaż bardzo staraliśmy się z Onym by na zmianę uczestniczyć w nabożeństwach Triduum w naszej parafii. Nasz domowy kościół żył w tym roku znacznie bogatszym życiem.

Wielki Czwartek

W czwartek zarządziłam o 16.00. koniec prac domowo - podwórkowych i przygotowanie się do uroczystości, znaczy zadbanie o czystość i odpowiedni strój. O 17.00. była zbiórka przy naszym dużym stole, który został wcześniej w pełni oczyszczony z różnych rozpraszaczy (które nie wiadomo kto i kiedy położył). Rozpoczęliśmy wspólną modlitwą i wprowadzeniem - wyjaśnieniem co dziś będzie. Pomocny okazał się zegar Męki Pańskiej [już kiedyś o nim pisałam]. Od tej pory staraliśmy się co godzinę spotykać by powiedzieć o Panu Jezusie i się pomodlić aktem strzelistym.

Dzieci z Onym o 18.00 brali udział w transmisji Mszy św. z naszego kościoła, a ja byłam w kościele by posługiwać podczas liturgii. Po Mszy mieliśmy domową agapę.

Wielki Piątek

Rankiem odtworzyliśmy nocne godziny Pana Jezusa i wprowadziłam w dzień. Rano odśpiewałam II część Gorzkich Żali (które uwielbiam!), ok. 11 spotkaliśmy się na domowej Drodze Krzyżowej [zainspirowałam się wpisem HSLinum]. O 15.00. odmówiliśmy razem Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

W trakcie dnia dość często staraliśmy zatrzymywać przy domowym ołtarzyku, choć na chwilę Adoracji, cały dzień była zapalona świeca, zaglądaliśmy też do zegara Męki Pańskiej. Dzieci to świetnie zrozumiały - to czuwanie i pięknie się włączały. Dużo pytały i dużo rozmawialiśmy.

O 18.00 tym razem ja z dziećmi zgromadziliśmy na transmisji Nabożeństwa Wielkopiątkowego z naszego kościoła, a Ony był w kościele. Osłoniliśmy krzyż i po odśpiewaliśmy III część Gorzkich Żali.

Wielka Sobota

Sobota to czas pieczenia i gotowania, choć bardzo na spokojnie oraz na luzie. Nadal paliliśmy świecę i adorowaliśmy Pana Jezusa w grobie, dużo śpiewaliśmy. Malowaliśmy pisanki, przygotowaliśmy świece chrzcielne i koszyczek na świąteczne .

O 20.30 tym razem wszyscy zgromadziliśmy się na transmisji Mszy świętej. Antek nie doczekał, Józek padł w okolicach odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, a Marcelina tuż po przyrzeczeniach. To było śmieszne i wzruszające zarazem, bo jak Ksiądz pytał czy wierzysz to patrzyła i nic nie rozumiała, więc pytam ją czy wierzy - 'wierzę mamo, wierzę!' I tak po każdym pytaniu 😉

Świętowanie Zmartwychwstania

Rano była pobudka na pełen głos pieśnią 🙂

Wspólne przygotowywanie śniadania, śniadanie i świętowanie 🙂 O 12.00 Eucharystia, my on line, a Ony za żywo.

Dzieciakom wymyśliliśmy zabawę w ogródku z mapą, na której były pochowane różne drobiazgi do odnalezienia. Było bardzo zabawnie! W przyszłym roku będzie urozmaicenie z atrakcjami w jajeczkach po kinderach 😉

Niedziela to był czas radości i śpiewu, a poniedziałek jakiś okrzepły w tej radości. Każdy zaszył się na dłuższy czas w zacisznym kątku przy grach albo książce. Nawet dwa filmy obejrzeliśmy 😉 Z przerwą na Mszę o 12.00, tym razem z moim udziałem.

I takie to było świętowanie po naszemu. Dobre, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie pełniejsze! Bardzo przeżyłam to osamotnienie Jezusa w kościele, gdzieś dotyka mocno to mojego serca. Tak często w ciągu roku jest sam i w tym nawet w ten szczególnym czasie.

Teraz czas na świętowanie po naszemu oktawy 🙂

Chrystus Zmartwychwstał! Niech wszelkie ciemności naszego życia znikną w blasku jaśniejącego Chrystusa!

6

W Wielkim Tygodniu dziś już Wielki Wtorek. Jeszcze 1,5 dnia i będzie w naszym domu koniec prac, a zaczniemy świętowanie. Jakże inne w tym roku, takie mocno ogołocone. Napawa mnie smutkiem zostawienie Jezusa samego.

Znów będzie w kościele sam.

Znów w ciemnicy będzie sam.

Znów drogą krzyżową sam.

Znów przy śmierci sam.

I w grobie sam.

Zmartwychwstanie też sam.

Niby zawsze był w tym sam, ale my choć czuwaliśmy przy Nim. Teraz też będziemy czuwać, ale na odległość. Jakoś bardzo mnie to dotyka, bardzo. Wciąż trudno mi uwierzyć, że świat może w tak krótkim czasie się zmienić. Na nowo powraca do mnie wdzięczność za codzienność, za ludzi wokół, za to co jest, bo tak szybko może się to zmienić.

Poza tym w Wielkim Tygodniu...

W Wielki Poniedziałek bociany przyleciały, zatem do kompletnej wiosny brakuje nam jeszcze jaskółek 😉 Wczoraj wsadziliśmy ziemniaki, jeszcze w czwartek dosieję kwiatów i chyba mam chwilową pauzę od siania i sadzenie. Życie podwórkowo - ogrodowe nam służy, zawiesiliśmy hamaki, taras na nowo ożył, a dzieciaki biegają po drzewach. Codziennie dziękuję Bogu, że mieszkamy na wsi, w domu, a nie w bloku. Choć brakuje dzieciom wyjść na spacery czy Marcelinie koleżanek.

Dziś dokonałam rewolucji ubraniowej czyli wymiany garderoby z zimowej na letnią, przy okazji mam znów na bieżąco kartony opisane w stodole. A Józek z Marceliną robili rewię mody, bo "Mamo mamy tyle fajnych ubrań, że nie wiadomo w co się ubrać" 😉

W tym roku fajnie można dostrzec jak bardzo chcą pomagać i włączać się w domowe i ogrodowe prace. Józek prawie zawsze się cieszy i mówi: Mamo jak fajnie że mamy prawdziwą pracę 🙂 Antek oczywiście najbardziej lubi pomagać w rozwalaniu albo niszczeniu czegoś 😉 Wczoraj usiadł wśród kur i był bardzo szczęśliwy, że chodzą koło niego... hahah.. jest wiele takich różnych, śmiesznych sytuacji 😉

Święta będziemy świętować sami, co mi się zawsze marzyło, a gdy jest taka możliwość to nie wiem czy to jest takie fajne.... nie dogodzisz 😉 Menu dziś ustaliłam i jeszcze jutro na chwilę wpadnę do sklepu, o ile nie będzie kolejek. Inaczej menu uaktualnię i zrobimy z tego co mamy.

Stół w dużym pokoju zamieniliśmy na miejsce modlitwy i scenę ze zmiennymi/uzupełnianymi elementami. Na dzień dzisiejszy stoi przysłonięty krzyż, świeca, Pismo św., palma i ... laptop.

Ps. Miałam ładne zdjęcia na aparacie, bo wreszcie zrobiłam, ale nie mam. Aparat odmówił współpracy z kompem 🙂

Dobrej nocy!

2

Grudzień minął, święta minęły, sylwester minął, nawet oktawa minęła 😉 Witam zatem serdecznie w nowym 2020 roku! Niech będzie pełen pokoju, nadziei i radości!
Wypadałoby nieco podsumować grudzień, dla pamięci 😉 Trudno mi jakoś się za to zabrać, bo ilość wydarzeń chyba przygniotła moje możliwości refleksji 😉 Nie poddaję się jednak.. haha.. lubię co jakiś czas wracać do zapisków, a poza tym łatwiej uzupełnić kronikę rodzinną (muszą ją nadrobić, bo zaległość mam sporą!). Mam też nadzieję, że to krótkie podsumowanie wyzwoli we mnie wenę do prawdziwego podsumowania 2019 na kartce, bo w tym roku ciężko mi idzie 🙂
Adwent i przygotowania świąteczne

Adwent był dobry w tym roku, pracowity, jakoś poukładany. Zrealizowaliśmy w zasadzie kalendarz adwentowy i drzewko Jessego. Nadal podtrzymuję, że sianko dobrych uczynków było najlepsze ze wszystkiego. Uczy wdzięczności i dostrzegania dobra w codzienności zarówno u dzieci jaki i dorosłych. Nie obyło się też trochę bez walki i trudnych sytuacji, niepotrzebnych emocji czy słów. Tym bardziej jednak to rozpalało moją modlitwę by Jezus narodził się w nas, by to co niedobre w nas przemienił na dobre.

Przygotowania świąteczne zaczęliśmy od najważniejszego czyli przywiezienia mojej Mamy. Tym razem jednak nie do nas, a do mojej siostry i w dodatku na stałe. Tu mogłabym zakończyć, bo było to chyba najważniejsze i najtrudniejsze jednocześnie. Kto zna moją Mamę ten wie 😉 Mama jednak w nowej rzeczywistości odnalazła się doskonale, jest dużo spokojniejsza, my jesteśmy spokojniejsi. Trudne to było też dla nas, bo jakaś epoka się kończy, naszego domu rodzinnego, naszej obecności we wsi, bo nikt z mojego rodzeństwa we wsi nie mieszka. Coś się skończyło by nowe mogło nastać.

Założenie miałam osobiste, że posprzątam dogłębnie dom przed świętami. Poza jednym pomieszczeniem udało mi się zrealizować (choć efekty po świętach są już mało widoczne...hahaha). Udało nam się postawić choinkę w wieczór przed Wigilią, dekorowanie i gotowanie rozłożyć w czasie, spędzić dużo czasu z rodziną. Z tym dekorowaniem i choinką musiałam się trochę pilnować, bo zależy mi na tym, by dzieci nie nauczyły zbyt wczesnej dekoracji. Abyśmy najpierw żyli prawdziwym oczekiwaniem na narodzenie Pana Jezusa, by kiedy nadejdą święta było prawdziwe świętowanie łącznie z oktawą.

Świętowanie

W poprzednim roku uświadomiłam sobie, że potrzebujemy w Wigilię zatrzymać się choć na chwilę sami w domu, zanim ruszymy na wieczerze do innych ( u nas święta są kolędowe, z domu do domu). Że potrzebujemy pobyć chwilę sami, pomodlić się, złożyć życzenia. I tak zrobiliśmy! Rozpoczęliśmy naszą nową tradycję domową. Później pojechaliśmy na dwie wieczerze, pośpiewaliśmy kolędy, byliśmy na Pasterce - Ony o 22, a my z Marceliną na 24. Po raz pierwszy też na pierwszej wieczerzy było więcej dzieci niż dorosłych 11:10 🙂

Pierwszy i drugi dzień to już świętowanie na spokojnie i w dalej w drodze, cieszenie się prezentami, śpiewanie kolęd, granie w gry, szachy (ograłam kilku albo prawie wszystkich ;-))...

W niedzielę Świętej Rodziny, podczas Mszy św., odnowiliśmy przyrzeczenie małżeńskie i co roku bardzo mnie to wzrusza, umacnia. Rodzi też ogromną wdzięczność za nasze małżeństwo, za dzieci, za życie.

Oktawa to dalszy czas świętowania, chyba najlepsza część świat w moim mniemaniu, odwiedzania rodziny, kolędowania w domu, oglądania fajnych filmów, czytania bożonarodzeniowych książek, gorącej czekolady, odpuszczenia powinności niekoniecznych...

Jedynie trochę mi brakowało czasu na refleksję i chyba mam trochę niedosyt. No, ale ja ostatnio mam w ogóle mam poczucie braku ciszy 😉

Stary i nowy rok

Sylwester fajny był, bo Antek poszedł szybko spać 😀

Każdy robił to co lubi, Ony grał z dzieciakami i oglądał film, a ja oddawałam się rozpuście rozmowy z EM 🙂

Trzech Króli

Święto Trzech Króli uczciliśmy kolędowaniem po kościołach i oglądaniem szopek. Bardzo dobry czas! Orszak Trzech Króli zraził mnie nieco w zeszłym roku, więc w tym roku odpuściliśmy. Od dawna chciałam za to zobaczyć szopki w kościołach i pokazać dzieciom, że mogą być różne. Zazwyczaj bowiem jesteśmy wierni kościołowi parafialnemu, a to oznacza że widzimy jedną 😉 Przyszły rok zamierzamy również uczcić to święto wędrowaniem po szopkach i gorącą czekoladą 🙂

No to teraz mogę ze spokojniejszym sumieniem rozpocząć 2020 rok na blogu 😉