Teraz to nawet nie ma trudności z tytułem notki 😉
Żyję, choć mam od 1,5 tygodnia spadek formy na rzecz spania. Po pracy marzę tylko o spaniu, spaniu, spaniu... gdzie ta zdumiewająca energia sprzed 2 tygodni się podziała??
Młody podobno macha już nogami i rękami tylko jeszcze tego nie czuć.W przyszłym tygodniu urocze badania mnie czekają i wizyta lekarska. Z ciekawostek ciążowych to u nas trwają zabawne rozmowy do dziecka, które jeszcze nie słyszy; zapachy mnie zaczynają co niektóre drażnić; w niedzielę po przyjeździe do Rodziców zjadałam mamie całą surówkę marchewkowo - jabłkową zanim się obiad zaczął, a na obiad już mi sił brakło 😉 I sny mam! Co noc! Wymieszana rzeczywistość z fikcją, raz mi się śniła koleżanka netowa, której na oczy nie widziałam, innym razem przesłuchanie podczas II wojny światowej, a ostatnio bieganie po lesie z dziwnymi, ale pięknymi stworkami 😉
W pracy zamierzam w czwartek powiedzieć o ciąży, coby nie było zaskoczenia i nieprzygotowania, ale i tak pewnie będzie szał.
Poza frontem ciążowym, świat jesienno - zimowy się zrobił, świeczki palę co wieczór, czekam wieczorami na Onego, jabłeczniki dwa różne zrobiłam ostatnio, ciasto dyniowe na mnie czeka, może w tą sobotę, jazzu słucham itd. Wszystko oczywiście się dzieje jak nie śpię albo jak się nie błąkam po świecie 🙂
W sobotę wreszcie odgruzowałam mieszkania do spółki z Onym i uwierzcie mi na słowo, że było prawdziwe odgruzowywanie. Wszystko przez to mnie po pracy w domu prawie nie było, ale udało nam się wyprostować kilka trudnych spraw i to jest bardzo na plus.
![]() |


