Przeskocz do treści

Lato u nas w pełni, korzystamy z jego dobrodziejstwa, radujemy się jego kolorami, zapachami, smakami i czym kto jeszcze woli...
Wczoraj mieliśmy pierwszą niedzielę od dłuższego czasu gdzie dosłownie nic nas nie trzymało, do niczego zobowiązani nie byliśmy. Cudnie było! Leżenie w trawie i patrzenie w niebo, długie rozmowy, wspólne czytanie książki, snucie wspólnych planów - to niesamowite jak było to nam potrzebne. Tym dniem zbudowaliśmy jakby jeszcze głębsze poczucie bliskości, poczucie bezpieczeństwa, jakbyśmy wkroczyli na jakiś głębszy, nowy teren, jeszcze piękniejszy...
A ostatnio mieliśmy trudnawy czas, bo ja z tych wymagających jestem, a Onemu nad sobą pracować się nie chce. Bez obaw jednak jeszcze więcej wymagam od siebie, a poza tym pięknie jest z perspektywy czasu widzieć jak się rozwijamy, jak rozwija się nasza relacja, nasze małżeństwo 🙂
Tegoroczne lato skłoniło nas ku przemyśleń i rozważań o tym, że niekoniecznie mieszkanie w mieście jest dla nas super (a do tej pory było za miastem więcej plusów) , zmieniły nam się zapatrywania, pojawiły nowe zamierzenia i plany, których ewentualna realizacja będzie niczym terapia szokowa, przynosząca jednak wiele nam radości... i wolności! Teraz oczekujemy na rozwój akcji 😉
Nadciąga nowe, czuję to! Oj czuję, że nowy wiatr zaczyna wiać!
Przez weekend udało mi się mój projekt wyprowadzić na prostą, jestem prawie na bieżąco. Jeszcze Onego tylko zagonię to wywózki rzeczy w przedpokoju i będzie na bieżąco. Następna notka będzie 'projektowa' 😉
dobrego tygodnia Wszystkim! 🙂

PS. Wybaczcie, że nie zaglądam do Was albo zaglądam bez zostawiania komentarza, ale zupełnie popłynęłam czasowo, przez to lato i ... forum, na które 'przypadkiem' wpadłam 😉 Obiecuję w tym tygodniu nadrobić!

2

chciałabym napisać, że nie osądzam, nie oceniam, że za dużo nie mówię o innych, że mam ogrom empatii w sobie..
a cały czas mam wrażenie że za dużo myślę o innych źle, że za dużo korzystam ze swego języka by rujnować a nie budować...
za mało kocham i widzę drzazgę a nie belkę w swoim oku...
za mało kocham, za mało się modlę, a za dużo oceniam i osądzam..
smutne to we mnie...
Zainspirowało mnie zdanie Jakuba do tego by zastanowić się nad moim ocenianiem innych, osądzaniem, by zobaczyć szerszy kontekst czyjegoś postępowania, mówienia, zachowania...
"Pomyśl, że za ich postawą może kryć się jakiś lęk, albo słabość, wobec których czują się bezbronni."
Nigdy nie pomyślałam w ten sposób. Dało mi to nowe spojrzenie na wiele tego co się dzieje wokół mnie ostatnio.
Dziękuję Jakubie.

25

Bardzo mnie to dziś ruszyło, gdy spojrzałam na suwaczek, a tam: "Od 285 dni razem tworzymy dom"...

mam wrażenie jakbyśmy przebiegli razem przez ten czas, tak wiele dobrych rzeczy się zdążyło wydarzyć, tak wiele zmienić, aż trudno dziś w to uwierzyć..
Każdy zawierając Sakrament Małżeństwa ma określone wyobrażenia o nim, lęki, obawy, ale tez i nadzieje, plany...
moje małżeństwo jest cudowną podróżą, która nieustannie mnie zaskakuje, zachwyca.. jestem zdumiona jak dziecko z otwarta buzią, że może być tak pięknie, a nawet bym powiedziała, że z każdym dniem coraz piękniej... i na szczęście nie widać końca...
Zdaje mi się, że kocham Onego z każdym dniem coraz mocniej i bardziej, czasem zadaję sobie tylko pytanie czy można kochać jeszcze bardziej, by po czasie okazywało się, że można, że miłość to jest coś rozwijającego w każdym wymiarze naszego życia...
Nie jest to też ani moje wyobrażenie ani jednostronne, bo Ony czuje tak samo...

dziękuję Panu za każdy dzień naszego Małżeństwa, 
że nam tak bardzo błogosławi..