Przeskocz do treści

6

Listopad. Wyjątkowo w tym roku w odpowiednio wolniejszym tempie. Tak jak lubię z długimi wieczorami, dobrą herbatą, książką i muzyką, którą na nowo odkrywam.... ahhh jakie starocie z kartonu wyciągam i jak się przyjemnie słucha! 🙂 I nie mam wyrzutu sumienia, że siedzę na kanapie i czytam, chyba wracamy do pełni normalności po remoncie i przeprowadzce. Wreszcie! 🙂

Nie zrobiłam jeszcze podsumowania pierwszego postu Dąbrowskiej, a od jutra już zaczynam rundę drugą. Pierwszy zakończyłam na 26 dniach, zrobiłam słuszną przerwę i mam zamiar wytrwać teraz 21 dni. Oby się udało.

Przy okazji sprzątania kartonu ze starymi zgromadzonymi przepisami kucharskimi doszłam do wniosku, że zmieniłam się, że dojrzałam, że wiem co chcę i w kuchni i w domu i w życiu. Jakże to ułatwia życie! Człowiek mniej się miota z podstawowymi sprawami, prawie nie zwraca uwagi na to co inni sądzą o tym co robisz czy nie robisz. To chyba wolność 🙂

Zaczęłam jakiś czas temu na nowo przygodę z bullet journal, ale w wersji bardzo uproszczonej i ta wersja bardzo się sprawdza. Poprzednim razem gdy zaczynałam to zbyt wzbogaconą i nieprzemyślaną wersję zaczęłam, więc szybko ta wersja upadła. Na razie o dziwo mniej karteczek mam, większy porządek i większe ogarnienie zaległych spraw 🙂

Z naszego życia parafialnego. W niedzielę mamy zaszczyt przywitania naszego Biskupa w parafii. Stres mam ogroooooomny, Ony prawie wcale i to jest zaskakujące... haha.. nawet najpierw Proboszczowi powiedziałam, że my chyba nie, bo Ony się nie zgodzi. Wracam do domu, pytam Onego a on na luzaku twierdzi, że nie ma problemu 😉
I kronikarzem parafialnym zostałam, właśnie kończę uzupełniać kronikę i mam przy tym dobrą zabawę 🙂
Cieszę się bardzo, że zakorzeniamy się w naszej parafii, powoli oddalamy się od naszej dotychczasowej wspólnoty, choć czasami nam serce się wyrywa, bo mamy tam przyjaciół, ale odczytujemy nasze miejsce wzrastania jest w parafii.

Na koniec chciałam się podzielić czymś do oglądania - film "Proroctwo". Pewnie większość już oglądała, ale gdyby jeszcze ktoś nie oglądał to zapraszam!

I czymś do poczytania - wywiad z o. Augustynem Pelanowskim Nie ma rodziny bez Boga

8

Tak mi wiele w duszy gra, tak wiele bym chciała zrobić, przeczytać czy posłuchać... Ostatnio nadrabiam zaległości w słuchaniu podcastów ze strony "Więcej niż edukacja" no i moje serce coraz bardziej płonie 😉
Lista książek dla mnie, dla dzieci i audycji do odsłuchania rośnie, zastanawiam się czasem czy zapisywać, ale jak przez jakiś czas nie zapisywałam to później żałowałam, bo brakło mi potrzebnych inspiracji. Nie dogodzisz 😉
Lista zadań domowych po przeglądaniu pinterestu też rośnie 😉

Czy ktoś tak jeszcze ma? Niech ma, bo będzie dla mnie pociecha 😉

Kornelia O. uzmysłowiła mi ostatnio [pewnie sama nie będąc tego świadomą], że nie doceniam naszego życia, zbyt lekceważąco podchodzę do naszych działań, które podejmujemy, że nie skupiam się plusach i pozytywnych aspektach naszego życia... których przecież nie brakuje!

Jak pomyślę sobie wstecz o swoich marzeniach i planach, które udało się zrealizować to napełnia mnie to nadzieją na dziś i jutro! 🙂

8

Mój czas odmierzam aktualnie wg postępów dietowych 😉 Dziś mija 13 dzień diety! Wciąż nie mogę uwierzyć, że tego dokonuję, że przemogłam się, że zaczęłam i najważniejsze, że jest efekt w postaci 11 kg. Podobno jednak spadek wagi jest efektem ubocznym i nie każdy chudnie. Efekt główny to oczyszczenie organizmu, pozbycie się złogów i toksyn i wymiana chorych, zwyrodniałych komórek. Coś w tym jest, ponieważ kilka spraw mi się najpierw nasiliło (to tzw. kryzysy ozdrowieńcze), a następnie wygląda na to, że się naprawiło 🙂

Dla pamięci zapiszę sobie, że pyszny jest makaron z cukinii z sosem pomidorowym [robiłam wg tego przepisu] oraz burgery warzywne [wg tego przepisu].

W sobotę dość niespodziewanie zrobiliśmy porządek z kartonami i gałęziami zebranymi z trzech lat. Pogoda była idealna i ognisko takoż. Od razu poszerzył nam się teren i będziemy dalej przygotowywać grunt by na wiosnę trawę siać i tworzyć pod drzewami zakątki, bo na to akurat będzie tam szczególne miejsce. Wreszcie będę miała dla siebie huśtawkę 🙂

Dziś jeszcze dołożyłam sobie zadania i poprzenosiliśmy popołudniem meble, od razu mi lepiej.... haha... w kuchni nam ewidentnie brakuje kredensu i nowych mebli... niestety realizacja musi poczekać, więc zamierzam na tymczasem coś wykombinować. Tylko pomysłu jeszcze nie mam 😉

Miała być skrzynia piękna na jesień, ale koty stwierdziły, że to świetna miejscówka do spania i nie mam serca ich wyrzucać 😉

Kolejna rzecz, która mnie cieszy bardzo - udaje mi się od trzech miesięcy działać wg planu, który sobie zatytułowałam "Być piękną kobietą w pięknym otoczeniu". Pisałam o nim w lipcu  i nawet nie do końca wierzyłam chyba, że go pociągnę. Sprzymierzeńcem okazuje się być przypominajka w komórce, która świetnie wyrabia u mnie nawyki, a połączona z kalendarzem łączy się w świetną całość.

Wychodzę nawet na prostą z różnymi zaległościami, a najgorsze u mnie są takie niby drobne sprawy. Zebrane w większą ilość przytłaczają mnie. Najtrudniej wyrobić mi nawyk włączenia komputera wieczorem, by część z zaległości pchnąć do przodu 😉

Znalazłam starą płytę Celine Dion "Miracle" i od dwóch tygodni jestem znów nią oczarowana 🙂


Życie jest po to by żyć. Trzeba podtrzymywać w sobie ciekawość. Najgorszą rzeczą jest rezygnacja. Nie wolno nigdy, z żadnego powodu, odwracać się do życia plecami.

Eleonora Roosevelt